sobota, 12 stycznia 2013

Co to jest LER - Land Equivalent Ratio?

Ten artykuł będzie przydatny głównie dla osób, które uprawą chcą zająć się na skalę komercyjną, gdzie dbanie o wydajność ekonomiczną jest jednym z priorytetowych zadań.
LER to angielski akronim (rodzaj skrótu) powstały ze słów Land Equivalent Ratio lub Land Equivalent Rate co w wolnym tłumaczeniu oznacza "Współczynnik Odpowiednika Ziemi". LER został wymyślony by mierzyć wzrost (lub spadek) wielkości plonów gdy są one uprawiane w sposób inny niż monokulturowy i by porównywać tą wydajność do plonów, które uzyskano by z uprawy monokulturowej... Szczególnie często stosuje się LER w przypadku upraw agroleśniczych i uprawy współrzędowej. Przykładowo jeżeli uprawiamy gildię roślinną typu indiańskie trzy siostry czyli kukurydzę, fasolę i kabaczek to później mierzymy ile ziemi potrzeba by by uzyskać podobne plony uprawiając w monokulturze (czyli każdą z roślin osobno) poszczególne rośliny.
Zatem jeżeli z ha uprawy trzech sióstr uzyskuje się tyle plonów, że trzeba by poświęcić 1,3 ha ziemi (wartość wymyślona) tych trzech roślin uprawianych w monokulturze to LER wynosi 1,3. Proste prawda?

LER został wymyślony by mierzyć wydajność plonów na skalę komercyjną - w przydomowym, nawet produktywnym ogrodzie nikt nie chodzi z wagą czy suwmiarką...
IMG_2253
W tym młodym sadzie wypasają się gęsi przyczyniając się do wzrostu LER'u wieloletniego.
Murawa dzięki temu jest idealnie przystrzyżona.

Jak intuicyjnie większość ludzi czuje a ci, co jeszcze pamiętają początek swojej przygody z ogrodnictwem wiedzą, nie jest tak dobrze, że wszystkie uprawy współrzędne (czy ogólnie uprawiane nie w monokulturze) zawsze owocują zwiększeniem plonów. Naszym zadaniem jest odkrycie, które kombinacje powodują zwiększeniem plonów a których kombinacji lepiej unikać (np.cebulowatych i warzyw strączkowych).

LER to bardzo fajna teoria, pora jednak na jakieś dowody, że to co opisuję to nie tylko mój wymysł. A i praktyczne zastosowania tej wiedzy by się przydało, bo przecież to jest esencją permakultury.

Przeprowadzono doświadczenie nad wpływem robinii akacjowej (Robinia pseudoacacia)
na zawartość azotu w jęczmieniu. Badanie polegało na mierzeniu wielkości i jakości plonów w zależności od gleby (dwa rodzaje) i poziomu nawożenia azotem (trzy różne wielkości). Okazało się, że plony obu roślin były o 53% wyższe niż gdyby te dwie rośliny uprawiano osobno. Nie tylko wielkość plonów była wyższa, ale również jakość jęczmienia była lepsza. W drugim roku po posadzeniu robinii zawartość azotu w ziarnie i słomie jęczmienia była wyższa niż tego jęczmienia uprawianego w monokulturze o 11%*. W kolejnym roku eksperymentu wycięto drzewa co spowodowało znaczny wzrost zawartości azotu w ziarnie(najprawdopodobniej na skutek rozkładu korzeni robinii, na których licznie występują bakterie wiążące azot). Średnio ziarno jęczmienia uprawianego w międzyrzędach robinii akacjowej zawierało 23%* więcej azotu niż jęczmień uprawiany w monokulturze.

*Zwiększona zawartość azotu w ziarnie i słomie zwykle oznacza większa zawartość białka - jęczmień rosnący między rzędami robinii miał zatem wyższą wartość użytkową (białko to najdroższy element paszy).

Uprawa alejowa służy nie tylko jęczmieniowi, ale również środowisku - gdybyśmy chcieli pozyskiwać drewno robinii akacjowej na monokulturowej plantacji doprowadzilibyśmy do przedostawania się azotanów do wód gruntowych (efekt podobny jak rolnik nadmiernie czy nieodpowiednio używający nawozów azotowych). Wynika to z tego, że robinia jest wydajną rośliną wiążącą azot - tak wydajną, że aż może zanieczyszczać środowisko! (gdy rośnie w monokulturze i nie ma w okolicy innych roślin, które mogą zużytkować związany przez nią azot). Efekt ten opisany jest w tym badaniu.

Niestety nie ma wielu badań na temat LER poszczególnych kombinacji różnych upraw z klimatu umiarkowanego. Te z cieplejszych rejonów są jednak obiecujące np. pszenica + topola LER 1,52 - 1,74.

Zapewne ciekawy efekt zwiększający wydajność uzyskano by gdyby sadzić drzewa na poziomicach (w poprzek spadku terenu) co ograniczyłoby erozję wodną oraz gdyby drzewa stanowiły żywopłoty chroniący uprawy od niszczycielskiej siły wiatru. W przypadku sadów  czy plantacji drzew w wielu przypadkach dodanie elementu zwierzęcego znacznie podnosi LER. Chociażby jeżeli kontrolujemy chwasty za pomocą kurzych, gęsich czy króliczych traktorów. Inna sprawa czy nam się chce i czy możemy ten system dopasować do naszych indywidualnych warunków. Technicznie rzecz biorąc z chwilą wprowadzenia zwierząt gospodarskich do sadu nasz sad zmienia się w system sylwopastoralny.

wtorek, 8 stycznia 2013

QAFP - System Gwarantowanej Jakości Żywności

Systemów mających za zadanie przyciągnięcie uwagi klienta do naszych produktów jest niezmiernie wiele. Dają one pewność iż zakupiony towar jest produktem wykonanym według pewnych z góry założonych stadnardów.
Kupując taki produkt nie musimy się zastanwiać ile mięsa jest w mięsie i czy przygotowane przez nas danie będzie smaczne.
Jednym z nich jest znany doskonale wszystkim QAFP - System Gwarantowanej Jakości Żywności. Rozszyfrowując ten skrót w zasadzie rozumiemy już bardzo wiele z ów zagadnień. Otóż taki system pozwoli nam na zaoferowanie klientom znacznie lepszych towarów. Z naklejką tego systemu produkty mogą być znacznie droższe ale co za tym idzie pewne i o gwarantowanej jakości.
Na pewno produkt taki musi zaoferować naszym klientom znacznie lepszą jakość produktów żywnościowych, ponieważ owej plakietki na towary nie dostaje się za darmo i nie można jej kupić. Podstawowym celem tego systemu są standardy w chowie świń. Warchlaki przyjęte do tuczu powinny pochodzić z krzyżowania towarowego dwurasowego lub trzyrasowego. W miejsce knurów duroc mogą być używane również knury linii 990. Kolejnym punktem jest pokarm podawany zwierzętom. Pasze muszą pochodzić z udokumentowanych źródeł lub mogą pochodzić również z produkcji własnej. Tucz świń należy zakończyć po uzyskaniu odpowiedniej masy 95-115 kg. Skup odbywa się z zachowaniem identyfikacji zwierząt a transport w specjalistycznych przyczepach tak aby maksymalnie wyeliminować stres zwierząt. Zakladając iż powyższe wytyczne oraz pozostałe zawarte w systemie zostały spełnione możemy być całkowicie pewni, że nie kupujemy kota w wroku a przygotowane przez nas potrawy będą niezwykle smaczne.
Właścicielem tekstu jest Gospodarz.pl Twój portal rolniczy

niedziela, 6 stycznia 2013

Ubezpieczenia trzeba zmienić

  Sejm zajmie się na najbliższym posiedzeniu poselskim projektem nowelizacji ustawy o ubezpieczeniach upraw rolnych i zwierząt gospodarskich. Ma on, w zamyśle wnioskodawców, spowodować, że więcej rolników skorzysta z możliwości ubezpieczania swoich gospodarstw.
Ale zapewne projektowi ustawy będzie przeciwny minister finansów, bo jego przyjęcie może spowodować zwiększenie wydatków z budżetu państwa na pokrycie części składek płaconych przez rolników. Chyba że rząd skorzysta z propozycji ministerstwa rolnictwa, aby na dopłaty przeznaczać część pieniędzy z dopłat bezpośrednich.Posłem sprawozdawcą projektu jest Krzysztof Jurgiel (PiS), były minister rolnictwa, który przekonuje, że zmiana ustawy jest konieczna, aby większa grupa rolników niż do tej pory mogła skorzystać z możliwości ubezpieczenia swoich upraw i zwierząt gospodarskich przy wsparciu z budżetu państwa.
Rolnicy oczywiście są zainteresowani takimi ubezpieczeniami, ale teraz często rezygnują z podpisywania polis, bo nie odpowiadają im warunki stawiane przez ubezpieczycieli. Żądają oni bowiem zbyt wysokich składek, a dopłaty z budżetu są ich zdaniem za niskie, aby kupienie polisy było opłacalne. Dlatego posłowie proponują przede wszystkim, żeby podniesione zostały stawki taryfowe, do których można wypłacać 50 proc. dopłaty z budżetu państwa.
I tak jak czytamy w projekcie, taka maksymalna stawka mogłaby wynosić 6 proc. sumy ubezpieczenia w przypadku upraw zbóż, kukurydzy, rzepaku, rzepiku, chmielu, tytoniu, warzyw (uprawianych w gruncie), truskawek, buraków cukrowych, ziemniaków, roślin strączkowych w przypadku wykupywania polis od ryzyka wystąpienia szkód spowodowanych przez suszę. Stawka taryfowa byłaby podnoszona do 9 proc. lub 12 proc. sumy ubezpieczenia w przypadku upraw uprawianych na glebach najniższych klas.
Stawka taryfowa wzrosłaby także do 6 proc. sumy ubezpieczenia upraw zbóż, kukurydzy, rzepaku, rzepiku, chmielu, warzyw (uprawianych w gruncie), drzew i krzewów owocowych, buraków cukrowych, ziemniaków, roślin strączkowych w razie polisy obejmującej ryzyko wystąpienia szkód spowodowanych przez powodzie, deszcze nawalne, gradobicie, huragan, obsunięcia się ziemi, uderzenia pioruna czy też szkody, jakie wywołały mrozy w okresie przezimowania i przymrozki wiosenne. Natomiast w przypadku polis obejmujących wystąpienie szkód wywołanych przez podobne zdarzenia pogodowe w uprawach tytoniu, owoców drzew i krzewów owocowych lub truskawek, dopłaty budżetowe przysługiwałyby rolnikom w sytuacji, gdy stawka taryfowa wynosiłaby 8 proc. sumy ubezpieczenia.
Dodatkowo do wydawania polis ma zachęcić firmy inna regulacja zapisana w projekcie. Otóż zakładom ubezpieczeniowym ma przysługiwać dotacja na pokrycie części odszkodowań wypłaconych rolnikom, którzy ponieśli straty na skutek klęski suszy. Jeśli towarzystwo wykaże, że łączna kwota takich odszkodowań wyniosła do 90 proc. składek uiszczonych przez rolników, wtedy budżet państwa wypłaci im dotację w wysokości połowy wypłaconych odszkodowań. Jeśli natomiast ten wskaźnik przekroczy 90 proc. pobranych składek, wtedy dotacja budżetowa sięgnie 60 proc. wypłaconych odszkodowań.
Wszystkie te regulacje grożą jednak większymi wydatkami dla budżetu państwa i można być niemal pewnym, że przeciwko ustawie wystąpi minister finansów. Problem ten może rozwiązać przyjęcie propozycji ministerstwa rolnictwa, żeby chociaż w części składka była finansowana z pieniędzy zapisanych na dopłaty bezpośrednie. Istnieje bowiem możliwość przekazania do 10 proc. puli pieniędzy na dopłaty na wybrane cele (teraz z tego mechanizmu jest finansowane np. dotowanie upraw roślin motylkowych czy hodowli owiec).

Obornik króliczy

Prawidłowe postępowanie z króliczym obornikiem jest obowiazkiem hodowcy. Należy pamiętać o nie zanieczyszczaniu środowiska i nie uwalnianiu do niego dodatkowych biogenów jakim jest azot zawarty w oborniku.
Leszek Antoni Gacek
Prawidłowe zagospodarowanie odchodów zwierząt gospodarskich, zarówno z ferm towarowych jak i z hodowli przydomowych, ma duże znaczenie dla środowiska naturalnego. Z jednej strony odchody stanowią obciążenie dla ekosystemów a z drugiej są wykorzystywane jako nawozy organiczne, zwiększające wydajność produkcji roślinnej. Jednym z takich nawozów jest obornik króliczy powstający w hodowlach o różnej skali produkcji. Brak jest jednoznacznych danych na temat skali jego stosowania i sposobów utylizacji.
Uznając nadrzędność prawa UE nad krajowym, należy zastanowić się nad pojęciami i nazwami zawartymi we wszystkich obowiazujących Ustawach. Podstawą do podjęcia prac legislacyjnych w zakresie produktów pochodzenia zwierzęcego, nie przewidzianych do spożycia przez człowieka jest jak do tej pory Rozporządzenie Rady Europy i Parlamentu 1774/2002. Rozporządzenie to wprawdzie zostanie w najbliższym czasie nowelizowane ale na razie na jego podstawie opracowano przepisy krajowe. Rozporządzenie w swoim zamyśle miało zakazać wywożenia odchodów zwierząt futerkowych mięsożernych (norki, lisy, jenoty) bezpośrednio na pola jako nawóz. Wynika to z faktu dużej emisji odorów z tych odchodów. Zamiar ten został osiągnięty poprzez umieszczenie zapisu o konieczności kompostowania lub spopielania tych odchodów (uznano je za surowce kategorii drugiej, na równi z wnętrznościami zwierząt rzeźnych). W rozporządzeniu wyżej wspomnianym nie ma nic o zwierzętach futerkowych roślinożernych (króliki, nutrie). Za definicję zwierzęcia futerkowego uznano zwierzę utrzymywane lub hodowane do produkcji skór futerkowych. Bardziej precyzyjnym określeniem byłoby jednak określenie zwierzęta futerkowe mięsożerne. W myśl krajowych przepisów (Ustawa o nawozach i nawożeniu) za nawóz naturalny uznaje się obornik, gnojówkę i gnojowice pochodzące od zwierząt gospodarskich z wyjątkiem odchodów pszczół i zwierząt futerkowych. Króliki w myśl Ustawy o hodowli i rozrodzie zwierząt zostały uznane za zwierzęta futerkowe, niestety bez rozgraniczenia na zwierzęta futerkowe mięsożerne i roślinożerne. Rozpatrując zagadnienia związane z zagospodarowaniem obornika od królików należy jednak zastosować przepisy Ustawy o nawozach i nawożeniu z bezpośrednią legitymizacją do rozporządzenia 1774 (ograniczającego w intencjach prawodawców wspomniany obornik do odchodów zwierząt futerkowych mięsożernych). Nie będzie więc żadnym naruszeniem przepisów prawa, zakwalifikowanie odchodów królików jako nawozu naturalnego na równi z odchodami innych roślinożerców Odchody królicze w swoim składzie i nawet konsystencji są bardzo zbliżone do odchodów owiec, kóz i koni, co zostało potwierdzone wieloma badaniami naukowymi. Opinia Ministerstwa jest literalnym wskazaniem obowiązujących przepisów bez uwzględnienia intencji prawodawców i sensu ustanowionych praw.
Problem zagospodarowania obornika króliczego, w porównaniu z obornikiem innych zwierząt gospodarskich, nie jest masowy. W skali kraju jest to rocznie około 3 mln ton uzyskiwanych od 20 mln królików. Królik dorosły wydala do 120 g kału i 400 ml moczu na dobę a królik młody w wieku 40 dni, w tym samym czasie wydala 40 g kału i 180 ml moczu.
Stosowanie w uprawach polowych obornika króliczego, suchego stanowi logiczną alternatywę dla nawozów mineralnych, i w dawce 20 q/ha nadaje się zwłaszcza do upraw ogrodniczych. Magazynowanie suszonego obornika nie powoduje istotnych zmian w jego składzie. Obserwuje się jedynie nieznaczny wzrost białka ogólnego (Zając i inn., 1998). Jest to związane z faktem, że w trakcie składowania zachodzą złożone procesy biochemiczne i chemiczne, które prowadzą do wytworzenia się związków lotnych i rozpuszczalnych w wodzie.
Odchody królicze świeże liczące nie więcej niż 4 dni od pozyskania;
Sucha masa %
pH w HzO
Zaso­lenie g/l św.m.
N-N03 mg/l św.m.

P mg/l św.m.
K mg/l św.m.

Ca mg/l św.m.

Mg mg/l św.m.

N ogó­lne % s.m.

C org. % s.m

N-NH4 % św.m.

C/N
28,6

7,9

6,90

258

3690

2125

1420

380

0,76

31,8

0,09

41,84

s.m – sucha masa- św. m - świeża masa;

środa, 2 stycznia 2013

Dobrostan królików - definicje

Zapewnienie dobrego samopoczucia naszym podopiecznym nie jest tożsame z zapewnieniem jedzenia i wody. Zwierzę musi mieć poczucie bezpieczeństwa i zapewnione włąściwe dla swojego gatunku warunki bytowania.
Leszek Antoni Gacek
Satysfakcja z udanej hodowli jest możliwa tylko w sytuacji kiedy za efektami ekonomicznymi i satysfakcją właściciela, będą szły w parze starania o dobrostan naszych podopiecznych. O dobrostanie przypominamy sobie zazwyczaj kiedy słyszymy w publikatorach o bestialstwie w stosunku do zwierzą, o karygodnych zaniedbaniach w karmieniu i warunkach utrzymania. Kwestia dobrostanu, szeroko rozumianego dobrostanu, dotyczy każdej z Państwa ferm, i to bez względu na jej wielkość, ilość utrzymywanych zwierząt czy przyjętego systemu wychowu.
Co to jest zatem ten dobrostan o którym mówi Unia Europejska, organizacje ekologiczne i naukowcy? Zacznijmy od popularnej definicji:
- dobrostan to stan zdrowia fizycznego i psychicznego osiągany w warunkach pełnej harmonii ustroju w jego środowisku.
Jest to ogólna definicja stosowana w dyscyplinie naukowej zajmującej się zachowaniem zwierząt i nazywanej etologią (nie mylić z ekologią, nauką o związkach żywych organizmów miedzy sobą i między środowiskiem). Uściślając tą definicję, i nieco ją przybliżając do realiów hodowli:
- dobrostan to taki system chowu który zaspokaja podstawowe potrzeby zwierząt, przede wszystkim w zakresie: żywienia, dostępu do wody, potrzebnej przestrzeni życiowej, zapewnienia towarzystwa innych zwierząt, leczenia, higieny utrzymania, mikroklimatu pomieszczeń, warunków świetlnych. Jednocześnie nie pozwala na okaleczanie zwierząt oraz zapewnia ich schronienie przed złymi warunkami klimatycznymi.
W hodowlach wielkostadnych definicja dobrostanu wprowadza jeszcze jeden czynnik – realiów ekonomicznych, i brzmi:
- dobrostan zwierząt należy rozumieć taki system utrzymania, który zapewnia zwierzętom najlepsze warunki zdrowotne, spełnia ich potrzeby behawioralne, na ile to jest możliwe przy zachowaniu realiów ekonomicznych i zapewnia wysoki poziom fachowej opieki.
Jak widać przedstawione definicje, w kolejnych swoich wersjach, są coraz bardziej dostosowane do realiów prowadzonej hodowli i produkcji żywca. Przyjrzyjmy się bliżej tej ostatniej definicji. Mówi się w niej o przyjętym systemie utrzymania spełniającym wymagania zdrowotne i behawioralne. Nie jest to przecież nic innego jak nasz system konstrukcji klatek, ich wielkość, warunki mikroklimatyczne, karmienie i pojenie. Jeżeli któryś z tych elementów nie będzie odpowiadał królikom to musimy zapomnieć o satysfakcji z prowadzonej hodowli, a na pewno musimy zapomnieć o dodatnich efektach ekonomicznych. Z jednej strony dobrostan zwierząt, zasady jego przestrzegania, bronią zwierząt przed nieodpowiedzialnymi, pozbawionymi wyobraźni ludźmi, a z drugiej strony - pozwalają na prowadzenie hodowli w sposób przynoszący największe zadowolenie i korzyści ekonomiczne. Jak prowadząc hodowlę w myśl przepisów określających właściwy poziom dobrostanu królików (oceniany przez służby weterynaryjne w arkuszu oceny SPIWET), nie tylko zadośćuczynimy przepisom prawa, zapewnimy naszym podopiecznym godziwe warunki, ale dodatkowo zapewnimy sobie sukces hodowlany.
W kontekście powyższego proponuję spojrzeć na prowadzone hodowle pod nieco innym kątem. Proszę popatrzeć na świat oczami królika zamkniętego w klatce i pozbawionego dostępu do innych przedstawicieli swojego gatunku, z ograniczoną przestrzenią życiową i często niewłaściwym żywieniem. Takie zwierze na pewno nie jest szczęśliwe i nie ma zaspokojonych podstawowych potrzeb, specyficznych dla swojego gatunku. Zastanówmy się zatem jakie to specyficzne potrzeby gatunkowe występują u królików.
Jak wiadomo królik jest bezpośrednim potomkiem dzikiego królika, powszechnie występującego w wielu krajach Europy, w tym w Polsce i często jako szkodnik przyczynia się do powstawania strat. Pamiętają Państwo zapewne jak dzikie króliki stały się plagą, bodajże na Wrocławskim cmentarzu, kopiąc nory, rozmnażając się nad miarę i niszcząc roślinność. Ta przemożna chęć kopania, właściwa dla wszystkich norowców, często jest przyczyną szkód w gospodarce człowieka. Wynika to w zachowaniu zwierząt z chęci stworzenia sobie komfortu bezpieczeństwa. Łatwy dostęp do bezpiecznych schronień, jakim są nory, jest jedną z silniejszych potrzeb gatunkowych królików. Zapewnienie królikom możliwość przebywania w środowisku nie niosącym zagrożeń, i co za tym idzie konieczności ukrywania się, jest jednym z podstawowych obowiązków hodowcy. Może to być zrealizowane w sposób dwojaki – albo całość fermy będzie prowadzona w warunkach ciszy i spokoju, albo zwierzęta będą miały dostęp do schronów i skrzynek. Ten drugi sposób jest oczywiści gorszy ponieważ będzie stresował zwierzęta, ograniczał ich swobodę poruszania i częstotliwość pobierania karmy. W konsekwencji będzie prowadził do wychudzenia i powstawania chorób. Truizmem będzie zatem stwierdzenie, że należy zapewnić królikom spokojne i nie stresowe warunki bytowania.
O konieczności karmienia naszych podopiecznych paszami roślinnymi najwyższej jakości nie muszę nikogo przekonywać, bo jest to aż nadto oczywiste. W dawce pokarmowej nie mogą się znaleźć żadne składniki do trawienia których króliki nie są przystosowane. Musimy również pamiętać o odpowiedniej ilości podawanej karmy. Nie może być jej ani za dużo, ani za mało. Proszę pamiętać, że często zatuczenie jest groźniejsze od czasowego przegłodzenia. I oczywiście stały i niczym nie ograniczony dostęp do świeżej wody. Nie ma usprawiedliwienia dla głupoty osób twierdzących, że nie poją królików, nie dają wody, ponieważ dostają one okopowe i zielonki. Takie podejście jest przekroczeniem wszystkich obowiązujących w Polsce przepisów dotyczących ochrony zwierząt i hodowli. Zapewnienie świeżego powietrza i odpowiedniej temperatury jest o tyle istotne, o ile jest nam to potrzebne do uzyskiwania właściwych parametrów produkcyjnych. Utrzymywanie królików w warunkach małej intensywności rozrodu, przy zapewnieniu dobrego żywienia i ściółki jest możliwe nawet przy siarczystych mrozach w klatkach postawionych na świeżym powietrzu. Można również, teoretycznie, utrzymywać króliki w warunkach podwyższonej wilgotności, z dużą ilością szkodliwych domieszek gazowych wydzielających się z obornika, małą ilością światła i w niskiej temperaturze. Króliki będą żyły w takich warunkach i się nawet rozmnażały, nie zdechną od razu – właśnie nie od razu, ale przeciętna długość życia będzie znacznie niższa niż w fermach hodowlanych. Przebywając w takich warunkach zdechną na pewno za wcześnie, a o efektywnym i wydajnym rozrodzie to raczej musimy zapomnieć. Przedstawione niekorzystne warunki są takimi właśnie warunkami w jakich żyją króliki w naturze, na wolności. Sami jednak, decydując się na prowadzenie hodowli, podświadomie dążymy do zapewnienia zwierzętom jak najlepszych warunków utrzymania, dużo lepszych niż by im zapewniła Matka Natura.
A teraz na koniec prawdziwa przyczyna powyższych dywagacji na temat dobrostanu. Osoby uważające się za miłośników zwierząt, „ekolodzy”, „zieloni” czy jak tam zwać tą grupę, działając najczęściej w dobrej wierze, podejmują w stosunku do producentów żywca króliczego i do hodowców sprzedających mięso królicze, działania nacechowane bezwzględną krytyką. W internecie roi się od apeli o uwolnienie królików, zaprzestanie hodowli przemysłowych, klatkowych, nie mówiąc już o jedzeniu króliczego mięsa. Sam bardzo często odbieram wiadomości elektroniczne zawierające epitety w rodzaju barbarzyńca, morderca zwierząt itp. Proszę jednak wejść na strony internetowe tych miłośników królików. Proszę zapoznać się z blogami prowadzonymi przez różne Trusie i Pusie. Można się z nich dowiedzieć, że króliczki domowe, najmilsi przyjaciele całej rodziny, na co dzień mieszkają w maleńkiej klatce, często trzymanej w łazience, są wypuszczane na dywan aby sobie pobiegały, dostają smakołyki. Pół biedy jeżeli te smakołyki są kupowane w specjalistycznych sklepach zoologicznych i są dedykowane dla królików, gorzej jeśli są to ludzkie smakołyki. Jeżeli zatem spotkają się Państwo z takim podejściem to proszę zapytać swojego adwersarza, jak w jego mniemaniu powinien wyglądać dobrostan królików. Czy ma to być swobodne bytowanie królika dzikiego, czy ma to być kanapa obok właściciela przed telewizorem z ciasteczkami, czy ma to być ferma będąca pod nadzorem weterynaryjnym i skonstruowana zgodnie z przepisami prawa.
A propos przepisów prawa to przypominam o nowelizacji Rozporządzenia Ministra Rolnictwa i Rozwoju Wsi, dotyczącego minimalnych warunków utrzymania gatunków zwierząt gospodarskich z dnia 28 czerwca 2010 roku (Dz. U. nr 116, poz. 778). Mamy tam między innymi podane zmniejszone wymiary klatek co może być istotne dla posiadaczy niektórych klatek produkcji włoskiej, które do tej pory, w myśl przepisów, nie spełniały naszych norm.

poniedziałek, 31 grudnia 2012

Nasiona rzepaku

Jest wiele roślin o których wszyscy słyszeli, ale czasem ludzie nawet nie wiedzą jak wygląda dana roślina. Jedną z nich jest rzepak. Olej z tej rośliny wykorzystywany jest w każdym gospodarstwie domowym a przemysł wykorzystuje go również do produkcji biopaliw.
Jest wiele roślin o których wszyscy słyszeli, ale czasem ludzie nawet nie wiedzą jak wygląda dana roślina. Jedną z nich jest rzepak. Olej z tej rośliny wykorzystywany jest w każdym gospodarstwie domowym a przemysł wykorzystuje go również do produkcji biopaliw. A nie ma nic piękniejszego niż kwitnące na wiosnę pola rzepaku.
Żółte pola wyglądają cudownie, ale poza walorami estetycznymi mają jeszcze inne ważne dla rolnictwa i dla całej gospodarki cechy. Nasiona rzepaku z których wytwarza się oleje dla przemysłu spożywczego są dla wielu gospodarek narodowych niczym zbawienie a dla przemysłu rolniczego stanowią doskonałe źródło dochodu. Sam rzepak jest notowanym na giełdach światowych surowcem. Przejeżdżając wiosną przez kraj widzimy żółte pola rzepaku, i nie możemy wyjść z zachwytu. Są rzeczywiście piękne, jednak zanim powstanie z niego olej czy inny produkt minie jeszcze wiele czasu.
Nieczęsto zdajemy sobie sprawę z tego jak wiele wysiłku kosztuje i jakiego nakładu pracy cały proces od zasiania rzepaku do powstania z niego najczęściej stosowanego przez nas oleju rzepakowego. W hodowli zwierząt śruta poekstrakcyjna otrzymana po wytłoczeniu oleju jest cenną, zawierającą dużo białka paszą dla zwierząt.
Rzepak uprawiany jest w wielu krajach na świecie w klimacie umiarkowanym oraz podzwrotnikowym. Występuje jako rzepak jary (czyli roślina jednoroczna) i rzepak ozimy (czyli roślina dwuletnia). W Polsce uprawia się głównie rzepak ozimy i jego uprawy zajmują 95% powierzchni upraw wszystkich roślin oleistych.
Więcej o nasionach rzepaku dowiesz się w dziale notowania rzepaku na Gospodarz.pl

środa, 26 grudnia 2012

Bazar dla rolnika bez wychodzenia z domu

Chcesz kupić nasiona lub paszę? Szukasz sprawdzonych środków ochrony roślin? Planujesz zakup nowoczesnych urządzeń? Zamiast marnować czas na bieganie po hurtowniach, sklepach i pośrednikach, skorzystaj z nieograniczonych możliwości, jakie dają sklepy on-line i bazary internetowe.
Zakupy przez internet zrobiły w ostatnich latach prawdziwą furorę. Nic dziwnego – bez wychodzenia z domu mamy dostęp do towarów i usług z całego świata. Sklepy internetowe oferują szeroki wybór produktów z najróżniejszych branż w atrakcyjnych cenach i z dostawą prosto do domu. Szybko, wygodnie i bezproblemowo.
Możliwości, jakie niesie ze sobą sprzedaż i kupno w internecie powoli odkrywają polscy rolnicy. Wzorują się tutaj na swych amerykańskich kolegach – farmerzy z USA już kilka lat temu odkryli, że handel w sieci to doskonały sposób na poszerzenie rynku zbytu, zwiększenie liczby klientów, a co za tym idzie, także zysków i możliwości rozwoju.
Internetowe sklepy i bazary dla rolników cieszą się coraz większą popularnością, przede wszystkim dlatego, że interesujący towar czy usługę można nabyć bezpośrednio u dostawcy czy producenta. A brak pośredników to mniejsze koszty. Na bazarze rolnym w sieci można kupić niemal wszystko, czego potrzebuje nowoczesny rolnik: od materiałów siewnych, pasz i środków ochrony roślin, przez książki, poradniki i akcesoria rolnicze, aż po pojazdy, maszyny i nowoczesne urządzenia dla rolnictwa.
Sklepy i bazary w internecie mają doskonałą nawigację, praktyczną wyszukiwarkę i świetnie opisane produkty, dzięki czemu nie ma obawy, że kupimy kota w worku. Co więcej, w wielu miejscach można się targować i w efekcie kupić upatrzony towar za cenę sporo niższą niż wyjściowa.