środa, 4 kwietnia 2012

Choroby królików

Opis podstawowych chorób króliów, zasady postępowania i profilaktyki.

http://goo.gl/http://goo.gl/mqgeDtbR6a
http://goo.gl/iHJfV

http://goo.gl/EoA1i

http://goo.gl/MyMgW

Choroby królików.
Leszek Antoni Gacek
Ze względu na czynnik wywołujący, choroby dzieli się na: zakaźne – wirusowe, bakteryjne i inwazyjne, niezakaźne – wywołane czynnikami fizycznymi, np. złamania, pogryzienia czy zatrucia.
Choroby wirusowe
Myksomatoza
Jedną z najniebezpieczniejszych chorób królików, atakującą wszystkie rasy królików bez względu na wiek zwierzęcia, jest myksomatoza. Zakażenie następuje poprzez kontakt zwierząt zdrowych z chorymi, poprzez zakażony sprzęt a najczęściej po pokąsaniu przez komary przenoszące tą chorobę. Pierwsze objawy chorobowe występują po 2 – 5 dniach od zakażenia. Choroba rozpoczyna się od zapalenia spojówek objawiającego się wyciekiem z oczu oraz obrzękiem powiek. Obrzęk stopniowo obejmuje uszy, głowę, kończyny, podbrzusze i zewnętrzne narządy rodne. W tkance podskórnej mogą tworzyć się guzy, które pękając zakażają środowisko. Myksomatoza należy do chorób zwalczanych z urzędu i podlega obowiązkowi zgłaszania. Podejrzewając, na podstawie objawów, że w naszej hodowli może występować myksomatoza, należy natychmiast zgłosić to lekarzowi weterynarii. Do czasu przybycia lekarza weterynarii nie wolno nikogo wpuszczać na fermę, nie wolno dokonywać uboju i prowadzić handlu zwierzętami. Królików chorych nie leczy się.
Pomór królików.
Obecnie najgroźniejszą chorobą jest pomór królików. Spowodował on ogromne straty w hodowli tych zwierząt na terenie Azji i Europy. W Polsce hodowcy również boleśnie odczuli skutki pojawienia się tej choroby. Pierwsze sygnały o pojawieniu się pomoru w Polsce pojawiły się w 1987 r. Jest to choroba wirusowa i odznacza się niezwykle ostrym a nawet nadostrym przebiegiem. Najczęściej w ciągu 48 godzin, a w niekturych udokumentowanych przypadkach nawet już po 18 godzinach, od zakażenia dochodzi do zejścia śmiertelnego wszystkich królików w stadzie. Na 2 – 3 godzin przed upadkiem obserwuje się gwałtowne osłabienie i duszności, pojawia się surowiczy wysięk z nosa, przybierający formę krwawej piany. Króliki przed śmiercią wykonują gwałtowne ruchy. Badania sekcyjne wykazują powiększenie śledziony, zwyrodnienie nerek i wątroby. Królików chorych się nie leczy. Choroba ta, do czasu wyprodukowania skutecznej szczepionki była olbrzymim zagrożeniem. Obecnie służby weterynaryjne dysponują skuteczną szczepionką, którą należy stosować bezwzględnie u wszystkich królików. Najczęściej szczepi się króliczęta w momencie odsadzania od samic. A następnie w odstępach 6 – 9 miesięcy.
Choroby bakteryjne.
Pasterelloza.
Bakteria wywołująca tę chorobę (Pasterella multocida) bytuje w drogach oddechowych każdego zdrowego królika, nie wyrządzając mu żadnej szkody. Dopiero w wyniku osłabienia organizmu spowodowanego np. złymi warunkami chowu, dochodzi do uzjadliwienia bakterii. Pasterelloza rozpoczyna się od wycieku z nosa i oczu, który w miarę rozwoju choroby staje się ropny. Króliki kaszlą i kichają, występują trudności w oddychaniu a śmierć następuje z powodu uduszenia. Jeżeli bakterie umiejscawiają się pod skórą powodują tworzenie się ropni, które pękając stwarzają źródło zakażenia dla zwierząt zdrowych. Choroba może mieć przebieg ostry lub przewlekły. W ostrej postaci powoduje dużą śmiertelność w stadzie, natomiast w przewlekłej prowadzi do wychudzenia, a u samic do poronień. Zapobieganie polega na prowadzeniu hodowli zgodnie z wymogami i usuwaniu czynników uzjadliwiających bakterie (duże stężenie amoniaku, nieodpowiednia temperatura, złe żywienie). Leczenie polega na stosowaniu zalecanych przez lekarza weterynarii antybiotyków, sulfonamidów lub surowic.
Choroby pasożytnicze
Kokcydioza.
Choroba wywoływana jest przez pierwotniaki z rodzaju Eimeria i może przybierać postać jelitową lub wątrobową. Zakażenie następuje przez przewód pokarmowy. Najczęściej chorują sztuki młode, zaraz po odsadzeniu. Króliki chore są senne i apatyczne, nie jedzą, mają matową i nastroszoną sierść. Pojawia się uporczywa biegunka, prowadząca szybko do odwodnienia organizmu i śmierci. W postaci wątrobowej dodatkowo występuje obrzęk wątroby, zażółcenie błon śluzowych i częste oddawanie moczu. Leczenie polega na podawaniu zaleconych przez służby weterynaryjne leków.
Świerzb.
Świerzb jest schorzeniem skóry, wywoływanym przez pasożytnicze roztocza. Źródłem zakażenia są chore zwierzęta, jak i skażone środowisko. Złe warunki chowu przyczyniają się do nasilenia choroby. Najczęściej pasożyty umiejscawiają się w zewnętrznym przewodzie słuchowym. Gromadzi się tam gęsta, żółtobrunatna maź o nieprzyjemnym zapachu. W uchu tworzą się warstwowo ułożone strupy powodujące świąd. Królik drapiąc je rozsiewa pasożyty w środowisku. Leczenie polega na dokładnym czyszczeniu przewodów słuchowych patyczkiem z nawiniętą watą nasączoną środkiem leczniczym (Bidylon, Novoscabin, 20% roztwór Biowalu). Zużytą watę i patyk należy spalić. Zabieg wykonuje się 2 – 3 krotnie w odstępach 8 – 10 dniowych. Zwalczanie świerzbu powinno być połączone z poprawą warunków sanitarnych.
Grzybica.
Choroba ta występuje najczęściej w hodowli wielkostadnej i jest wynikiem zakażenia grzybami z gatunku trychophyton. Zapobieganie polega na utrzymywaniu czystości pomieszczeń i okresowych dezynfekcjach preparatami jodowymi (Pollena JK, Rapicid). Przy masowym występowaniu należy przeprowadzać szczepienia profilaktyczne i lecznicze szczepionką Alopevac w dawkach określonych przez lekarza weterynarii.
U niektórych zwierząt można również zaobserwować przerost zębów co je eliminuje z dalszej hodowli ponieważ jest to cecha dziedziczna, przenoszona na potomstwo. Zwierzęta z przerośniętymi zębami poddaje się zabiegowi ich obcinania (przy pomocy obcinaczek do drutu) do osiągnięcia wagi ubojowej.
Omówione choroby nie są jedynymi, nękającymi króliki. Istnieje szereg, nie wymienionych tutaj schorzeń, z którymi może się spotkać hodowca. Generalną zasadą przy wprowadzaniu nowych zwierząt do stada jest poddanie ich obserwacji przez okres 3 – 4 tygodni, a w przypadku jakichkolwiek wątpliwości dotyczących zdrowotności stada należy niezwłocznie zasięgnąć porady lekarza weterynarii.

Ubojnie - najsłabsze ogniwo w hodowli króliów

Analiza rynku żywca króliczego, zalety i wady rozpoczęcia produkcji żywca, prognozy na przyszłość.

http://goo.gl/MyMgW
http://goo.gl/EoA1i

http://goo.gl/iHJfV

http://goo.gl/mqgeD
Ubojnie – najsłabsze ogniwo w hodowli królików.
Leszek Antoni Gacek
Nie jestem w stanie zrozumieć polityki prowadzonej przez istniejące na terenie Polski Zakłady zajmujące się ubojem królików. Przedstawiciele prawie każdego z nich narzekają na niskie ceny zbytu mięsa oraz na trudności ze znalezieniem odbiorcy, a narzekania te dotyczą zarówno eksportu jak i rynku krajowego. Jedno pasmo nieszczęść spowodowane przez króliki i ich hodowców. Dodatkowym utrudnieniem dla ubojni jest pojawiający się w handlu detalicznym królik importowany z Chin, stanowiący konkurencję zarówno cenową jak i towarową. Z tego co mi wiadomo, w krajach sąsiednich, na południu i za Odrą, nikt nie boi się królika Chińskiego i stanowi on tam dodatkowy asortyment mięsa króliczego, tańszego, ale o zdecydowanie gorszej jakości, stwarzając atmosferę dobrej konkurencji na rynku. W kraju natomiast, daje się zaobserwować brak organizacji rynku mięsa króliczego i często niepoważne traktowanie potencjalnych odbiorców. Kilka osób z branży handlowej, przyznali to w rozmowach prywatnych, pozwoliło sobie wykonać telefony do ubojni i w imieniu potencjalnych odbiorców próbować zamówić większe ilości mięsa, dostarczanego regularnie do sieci sklepów. Ani jedna ubojnia nie przedstawiła konkretnej oferty handlowej, argumentując niezdecydowanie brakiem rytmiczności dostaw, kosztami transportu, oraz zniechęcając odbiorców wysokimi cenami. Znamienną rzeczą jest też niechęć niektórych ubojni do podpisywania umów kontraktacyjnych, co budzi się wśród hodowców zrozumiałe obawy. Pozostanie na fermie z materiałem rzeźnym, gotowym do uboju, bez możliwości jego sprzedania, jest zmorą naszych czasów i często występuje w przypadku innych gatunków zwierząt gospodarskich. Ubojnie deklarujące chęć odbioru żywca, lecz bez podpisywania umów, nie będą w stanie zapewnić sobie rytmiczności dostaw, nie mówiąc już o jakimkolwiek planowaniu produkcji. Trudno jest prowadzić planową produkcję mięsa, a taką produkcję prowadzą przecież ubojnie, bez rozeznania rynku żywca króliczego i zorganizowanego zaplecza hodowlanego. Taka polityka wyklucza możliwość przewidywania wielkości dostaw żywca, ani jej rytmiki. Przykładowo, działające w Holandii ubojnie są świetnie zorientowane w wielkości stada samic u poszczególnych hodowców, mogących być dostawcami żywca, właściciele ubojni znają zdolności produkcyjną ferm i na tej podstawie są w stanie racjonalnie funkcjonować. Opieranie się na przypadkowym skupie, a co gorsza na skupie prowadzonym przez pośredników, nigdy nie doprowadzi do prawidłowej organizacji rynku żywca i mięsa króliczego. Przy prawie zerowej promocji mięsa króliczego wśród polskich konsumentów, braku jakiejkolwiek reklamy, przy inercji w poszukiwaniu nowych rynków zbytu, ubojnie będą stanowią najsłabsze ogniwo w całym króliczym biznesie. Niedostosowanie się do wymogów współczesnego rynku i trwanie w starych przyzwyczajeniach, zaowocuje zalaniem rynku polskiego przez mięso królicze pochodzące z innych krajów. Przedsmak tego już mamy w postaci mięsa z Chin a niebawem może pojawić się mięso z Czech czy Słowacji. Sytuacja obecna nie sprzyja rozwojowi istniejących ferm i powstawaniu nowych, a brak zainteresowania ubojni stanem hodowli królików zemści się w najbliższej przyszłości na nich samych. Już w chwili obecnej organizowane są nowe zakłady ubojowe ściśle współpracujące z hodowcami gwarantującymi rytmiczność dostaw żywca. Zakłady te będą w stanie przejąć większość produkowanego w Polsce żywca króliczego, oferując opłacalne ceny skupu. Aktywność tych nowych ubojni idzie w kierunku zapewnienia sobie atrakcyjnych rynków zbytu w kraju i zagranicą, oraz w kierunku powiązania, poprzez wspólnotę interesów, z wybranymi hodowcami. Jest to jednak proces długotrwały i w najbliższym czasie nie powinniśmy się spodziewać drastycznej zmiany na lepsze. No, chyba że dotychczas działające zakłady ubojowe otrząsną się z marazmu i podejmą, w oparciu o swoje niemałe zdolności produkcyjne, jakieś działania idące w kierunku szukania rynków zbytu i zapewnienia dostawcom atrakcyjnych cen skupu. Pocieszające jest to, że niektóre z nich już widzą potrzebę opieki nad hodowcami i czynią w tym kierunku pierwsze, nieśmiałe kroki Jest to jednak, jak na razie, kropla w morzu potrzeb. Sytuację dodatkowo komplikuje fakt, że na terenie Polski nie działa żaden Związek ani Stowarzyszenie o zasięgu ogólnokrajowym i reprezentujący interesy producentów żywca króliczego. Rola takiej organizacji powinna się skupiać na monitorowaniu cen i jakości pasz dostarczanych przez poszczególne mieszalnie, na monitorowaniu cen skupu żywca oferowanych przez ubojnie, a także na organizowaniu dostaw niezbędnych środków produkcji (klatki, wykotnice, poidła, szczepionki). Powstały wprawdzie Stowarzyszenia producentów żywca króliczego, ale mają one charakter lokalny, i reprezentują interesy niewielkiej grupy hodowców. W przyszłości, miejmy nadzieję, staną się one reprezentantami całości środowiska. Jest jeszcze bardzo dużo do zrobienia, począwszy od rynków zbytu a skończywszy na wprowadzaniu najnowszych osiągnięć nauk zootechnicznych, pozwalających na intensyfikację opłacalności produkcji. Mam nadzieję, że uda nam się wspólnie doprowadzić do sytuacji kiedy to głos producentów żywca króliczego będzie coś znaczył i że zostanie stworzony prawdziwy rynek żywca i mięsa króliczego, czego sobie i Państwu życzę.

wtorek, 3 kwietnia 2012

Hodowla ślimaków - mity i fakty

podstawowe informacje, ocena historii hodowli ślimaków, porady

<img src="http://goo.gl/EoA1i.qr" />
Hodowla ślimaków – mity i fakty



W Polsce zaczęto hodować ślimaki w latach 70-ych. Ślimaki przywędrował do nas z ówczesnej Czechosłowacji, tam właśnie powstały pierwsze pseudo hodowle bazujące na ludzkiej naiwności i chęci szybkiego wzbogacenia się nielicznej grupy ludzi. Zaczęło się w byłym woj. rzeszowskim i w szybkim tempie przeniosło się na teren całego kraju. Dlaczego tak się stało – odpowiedź jest prosta: my, Słowianie lubimy wszelkiego rodzaju nowości, trędy….dodać do tego chęć szybkich, reklamowanych zysków i odpowiedź jest oczywista.W Polsce hodujemy 3 gatunki ślimaków: Helix aspersa Maxima (u nas znany jako ślimak afrykański – Gros Gris) , Helix aspersa aspersa (Petit Gris) oraz (naszym zdaniem) najbardziej opłacalny w sensie ekonomicznym, lecz najtrudniejszy w hodowli Helix Pomatia (winniczek). W przypadku ślimaka Helix aspersa Maxima należy uporządkować wiele spraw związanych z nieprawidłowością technologii, zweryfikować bezpodstawne i niczym nieuzasadnione wysokie ceny stad podstawowych , skończyć z amatorską produkcją pasz dla ślimaków – ci nieuczciwi „hodowcy”, których celem było i jest uszczęśliwianie innych i proponowanie im zakupu tzw. „reproduktorów” po 3 – 5 zł za sztukę ślimaka, paszę amatorskiego wyrobu będą musieli dostosować się do reguł rynku, skończyć z żerowaniem na ludzkiej naiwności albo w krótkim czasie zostaną wyeliminowani i wyparci z rynku przez hodowców nowego pokolenia, do których (mamy taką nadzieję) będzie można zaliczyć i Państwa.
Należy pamiętać, że tak jak znana jest już technologia hodowli ślimaka afrykańskiego, tak hodowla naszych rodzimych winniczków to jeszcze wielka przygoda, wiele znaków zapytania, na które dopiero sami hodowcy znajdą odpowiedź a swoje spostrzeżenia, doświadczenie, obserwacje wcielą w życie.
Prowadzone przez kilka lat badania przez Przedsiębiorstwo Doradztwa Rolniczego :AQUA-AGRO PROJECT” na kilkuhektarowej kwaterze w warunkach tylko częściowo kontrolowanych przyniosły znakomite rezultaty – kontrolowano wyłącznie zniosy i wylęg do 1-go miesiąca życia. Później ślimaki wędrowały do kwater parkowych. Po 5 latach selekcji, dokarmiania osiągnięto wydajność:
- w 1 roku : 1,4 kg/m2
- w 2 roku: wydajność w granicach od 1,9 do 2,9 z m2 parku, w zależności od zagrody (przez pojęcie zagrody należy przyjąć ogrodzoną kwaterę o wymiarach 20 x 55 m.
Porównując te wyniki z największą w Europie hodowlą w Chieti (Włochy), gdzie panują lepsze warunki klimatyczne – wynik jest lepszy od przewidywanych założeń.
Dlaczego do dnia dzisiejszego nie wdrażano na dużą skalę hodowli winniczków ? - oto odpowiedź:
Winniczki były pozyskiwane ze środowiska naturalnego i dopiero od kilkunastu lat ta rabunkowa gospodarka (nie tylko w Polsce) przyczyniła się do znacznego zmniejszenia populacji. Zaowocowało to znacznym wzrostem cen na rynkach francuskich i niemieckich i wprowadziło pewną nerwowość wśród właścicieli renomowanych restauracji francuskich , którzy wbrew kilku wiekowej tradycji nie są w stanie zapewnić w jadłospisach wyszukanych potraw z winniczków. Jednym słowem, obecnie zapanował dogodny klimat na podejmowanie działań hodowlanych: z uwagi na brak na rynku i w przetwórstwie winniczka , tym samym wzrasta równocześnie popyt na ślimaka afrykańskiego.
O winniczkach wspomina się już w starożytności (ślimak ten żerował na plantacjach winorośli - stąd jego nazwa), a pierwsze hodowle powstawały w ogrodach przyklasztornych francuskich. W Polsce mnisi również zajmowali się hodowlą winniczków, traktując mięso ślimaków jako alternatywę w diecie wielkopostnej.
Zebrane ślimaki przechowywano w drewnianych skrzyniach, żywiono aromatycznymi ziołami, mąką z dodatkiem wina, a wszystko to w celu uzyskania jak najlepszych walorów smakowych.
Dokładną historię hodowli ślimaków, pełną wiedzę z zakresu hodowli można zdobyć na kursach prowadzonych przez naukowców z ZRJ w Giżycku i pracowników naukowych AAP. Kursy z zakresu hodowli ślimaków są rozszerzone o tematykę możliwości przetwórstwa ślimaków, tego uproszczonego, działającego na rynku lokalnym.
Należy pamiętać, że przeczytanie nawet najlepiej napisanego poradnika hodowcy, rozmowa ze sprzedającym pseudo „stada zarodowe” nie świadczy o uzyskaniu pełnej wiedzy z zakresu technologii hodowli. Ślimak to organizm żywy, kierujący się własnym cyklem biologicznym. Bez poznania tych funkcji , biologii, zasad rozrodu i karmienia (nie wspomnę o przepisach sanitarno-weterynaryjnych) każda próba będzie skazana na niepowodzenie. Autor artykułu od blisko 20 lat zajmuje się badaniem ślimaków pod kątem produkcji wielkotowarowej - obserwując poczynania większości hodowców , którym zależy jedynie na sprzedaży ślimaków do dalszej hodowli większość tych działań ocenia negatywnie. Mistrz ciętego języka Stańczyk stwierdził, że najwięcej w Polsce mamy lekarzy! – twierdzę, że najwięcej mamy hodowców i „technologów” hodowli ślimaków . Zadaję pytanie:
jak długo i dokąd doprowadzi nas ta beztroska w podejmowaniu hodowli, o której większość ma tylko mgliste, połowiczne pojęcie ?.
Na ślimakach można zarobić, i to wcale nieźle – nie dajmy się jednak omamić się ogłoszeniom w stylu „sprzedam ślimaki reproduktory, nauczę, zapewnię zbyt itd…itd…”
To droga donikąd!!!
Podejmując hodowlę ślimaków należy pamiętać o jednej z podstawowych zasad działania współczesnego, dobrze zorganizowanego rynku producenta i konsumenta, a mianowicie o konieczności zrzeszania się hodowców, producentów w grupy producenckie, których zadaniem będzie prowadzenie negocjacji cenowych, hurtowy (a zarazem tańszy) zakup sprzętu i wyposażenia gospodarstw hodowlanych, środków do produkcji (głównie pasz) dla wszystkich członków grupy, podejmowanie działań związanych z eksportem i promocją - obecnie, dzięki pomocy Ministerstwa Rolnictwa i Rozwoju Wsi powstają takie grupy i przyszli hodowcy mają możliwość przystąpienia do tej zwartej struktury hodowców ślimaków, działającej w ramach określonego statutu. Również ważną informacją jest fakt możliwości uzyskania środków pomocowych (kredyty, dotacje) w ramach Programu Rozwoju Obszarów Wiejskich, jak również skorzystania z dotacji w ramach funduszy strukturalnych.

Wstępne informacje:
- hodowla ślimaków

W Polsce, na dzień dzisiejszy podjęte działania hodowlane obejmują 3- gatunki ślimaków:
- ślimak afrykański (Helix aspersa Maxima)
- winniczek (Helix Pomatia)
- Petit Gris (Helix aspersa aspersa)
Obiekty do hodowli ślimaków:
Do hodowli ślimaków hodowca musi dysponować obiektem murowanym o powierzchni od 25m2 (wielkość pomieszczenia w zależności od planowanej wielkości hodowli - pomieszczenie to służy do reprodukcji ślimaków, odchowu młodzieży w pierwszym etapie rozwoju. Obiekt musi być wyposażony w bieżącą wodę, elektryczność, kanalizację, ogrzewanie, wentylację
Parki hodowlane:
Parki tzw. zewnętrzne to pomieszczenia dla ślimaków, w których odbywa się ich wzrost w warunkach pozwalających na ochronę przed drapieżnikami (ziemnymi lub powietrznymi) oraz zapobiegającymi ucieczce i rozproszeniu się ślimaków.
Parki dzielą się na 2 grupy: parki duże na wolnym powietrzu o powierzchni od 50 do l00m2, które mogą być grupowane w większe powierzchnie hodowlane (1000, 2000m2, a nawet więcej) oraz na parki mniejsze często zakładane w tunelach foliowych.
Stosowane są również parki okrywane siatką z tworzyw sztucznych o drobnym splocie tzw. moskitierą.
Gleba:
Najlepsza jest gleba zdrowa, lekko wapienna. Jeżeli naturalne środowisko, w którym planujemy założenie parków hodowlanych jest zbyt piaszczyste i kwaśne należy wzbogacić je w próchnicę oraz użyźnić wapniem naturalnym (uwaga na nawozy wapienne zawierające składniki zabójcze dla ślimaków). Jeżeli gleba jest mulista i gliniasta należy ją wzbogacić o piach rzeczny i wapń.
Woda
jako czynnik decydujący o hodowli:
Jakość wody jest czynnikiem decydującym w hodowli, szczególnie w okresie reprodukcji w pomieszczeniach. Najlepsza jest woda z własnych ujęć (studni). W przypadku wykorzystania do hodowli wody z wodociągów należy zainstalować filtry wytrącające chlor, który jest szkodliwy szczególnie dla małych ślimaków.
Wielkość produkcji:
W warunkach polskich przyjmuje się wielkość rzędu 2 – 3, 2 kg z l m2 parku
Pokarm ślimaków:
Odpowiednio zbilansowane pasze oraz pokarm naturalny: zioła, warzywa, owoce, rośliny uprawne.
Materiał obsadowy:
W drodze zakupu z istniejących, dobrze prowadzonych i nadzorowanych przez służby weterynaryjne gospodarstw. W przypadku Helix Pomatia pozyskiwanie ze środowiska naturalnego przy jednoczesnym przestrzeganiu obowiązujących przepisów prawnych . Jedną z form jest zakup małych ślimaczków – wymaga to jednak opanowania znajomości biologii i technologii. Ceny (średnie) za 1 kg. ślimaków
Helix Aspersa (afrykański) - do 2,5 Euro/1kg. Helix Pomatia (winniczek) – od 3,0 – 8,00 Euro/1kg.
Należy pamiętać, że ceny kształtuje rynek – w przypadku winniczka możliwy do osiągnięcia górny pułap cenowy to nawet 10 – 12 Euro/1 kg. Zależy to jednak od wielkości dużych, gwarantowanych dostaw (kontraktów handlowych). Nie ma możliwości negocjowania dobrych cen w przypadku indywidualnych negocjacji małego lub średniego hodowcy – tylko działanie w Grupach Producenckich jest świadectwem rzetelności i gwarancją dla odbiorcy , że kontrakt zostanie zrealizowany.

Koń Belgijski

*** Spoglądasz w dal, przed oczami rozciąga się równina Brabancji i Flandrii (Belgia). Jeszcze nic nie widać ani nie słychać. Powoli zaczynasz czuć lekkie drżenie ziemi pod stopami. Wyostrzasz wzrok i zaczynasz dostrzegać pierwsze konie. Drżenie ziemi zaczyna się wzmagać a obraz staje się coraz w...
***
Spoglądasz w dal, przed oczami rozciąga się równina Brabancji i Flandrii (Belgia). Jeszcze nic nie widać ani nie słychać. Powoli zaczynasz czuć lekkie drżenie ziemi pod stopami. Wyostrzasz wzrok i zaczynasz dostrzegać pierwsze konie. Drżenie ziemi zaczyna się wzmagać a obraz staje się coraz wyraźniejszy, bliższy i większy. Stado majestatycznych grubasów wraca z pastwisk do stajni na wieczorne karmienie… Jest to widok niezwykle ujmujący. Potęga, masa i siła połączona z lekkością, swoboda ruchu i łagodnością…

Historia rasy

Koń belgijski (inaczej brabant) jest najstarszą, zimnokrwistą rasą konia domowego. Wyhodowany został na terenach Brabancji i Flandrii (Belgia). Rasa ta prawdopodobnie pochodzi od konia leśnego albo dyluwialnego (Equus Przewalski silvaticus). W okresie średniowiecznym konie belgijskie były użytkowane jako rumaki bojowe. Później ich niezwykłą siłę wykorzystywano w rolnictwie jako konie ciężko pociągowe. Dzięki swoim licznym zaletom konie te były eksportowane poza granice Belgii. Wpływ krwi koni brabanckich można znaleźć w wielu rasach koni europejskich między innymi w Angielskich -Shire, Clydesdale i Suffolk punch, Niemieckich – koń reński oraz Polskich – koń sztumski oraz łowicki. Od połowy ubiegłego wieku doskonalenie tej rasy odbywa się jedynie poprzez stosowanie ostrej selekcji. W XIX wieku zostały ustalone trzy główne linie hodowlane koni tej rasy. Linia Gros de la Dendze została założona przez ogiera Orange I, który dawał masywne konie maści gniadej. Kolejna linia to Gris du Hainault założona przez siwego ogiera Bayard. Ostatnia linia to Colosses de la Mehaique założona przez ogiera Jean I, który charakteryzował się doskonałą jakością kończyn oraz niezwykłą siłą zadu i lędźwi. Największy udział w doskonaleniu razy belgijskiej miał udział wnuk Orange I – Albion d’Or. Obecnie konie tej rasy znane są w wielu krajach świata. W USA hoduje się typ belga amerykańskiego. W Polsce najwięcej koni tej rasy było przed II wojną światową. Stosowano je przede wszystkim do umasywniania naszych ras zimnokrwistych.

Potężne gabaryty

Konie brabanckie mają charakterystyczny dla ras ciężko pociągowych silny, rozłupany zad oraz krótką, grubą i dobrze umięśnioną szyję. Stosunkowo niewielka głowa najczęściej ma prosty albo lekko garbonosy profil. Łopatki są długie i silne, czasem stromo ustawione. Kłąb jest natomiast niski i słabo zaznaczony. Klatka piersiowa jest szeroka i głęboka co jest dodatkowym atutem przy dużym wysiłku, gdyż płuca mają większa przestrzeń. Nogi koni tej rasy są dość krótkie i mocne a szczotki pęcinowe są dosyć gęste. Kopyta są duże i płaskie co pozwalało na łatwe poruszania się w podmokłym terenie Flandrii. Umaszczenie przyjmują najczęściej kasztanowate, gniade oraz gniado dereszowate, rzadko kare i siwe. Belgi osiągają wysokość w kłębie od 162 do 170cm a wagę od 750 do 1200kg. Rozmiary te dają ogromną siłę a w połączeniu z niezwykle łagodnym usposobieniem czynią konia przyjaznego i miłego w obsłudze.

poniedziałek, 2 kwietnia 2012

Zboża i chwasty

Co zrobić z chwastami na polu i chwastami swojej duszy?
Zboża i chwasty

Łany zbóż w słońcu lśnią
Gdy deszcz zrosi ich swą łzą.
Chwast swym kolorem kwiatów ożywia
łan, który chleb w sobie trzyma.

Czasem zastanawiam się jak to jest możliwe, że na ugorze rosną obok siebie zioła, chwasty i trawa. Wszystko żyje w swoistej symbiozie. Nic nikomu nie przeszkadza. W lesie jest podobnie. Różne drzewa, krzewy i rośliny rosną obok siebie w zupełnej harmonii i zgodzie.

Wszystko jest dobre, gdyż Bóg takim je stworzył. Człowiek jedynie określił, że chwasty są złe i trzeba je natychmiast tępić. Problemy w rolnictwie zaczęły się od chwili odchwaszczania pól chemicznym środkiem Roundup ( Randap). Preparat ten jest rakotwórczy i powoduje mutacje.

Szkoda wyrządzona glebie i ludziom jest olbrzymia, gdyż Roundup pozostawia na długo swój ślad. Pamiętam, że dawniej rolnicy wyrywali ręcznie chwasty, natomiast dziś stosuje się do tego niszczycielską chemię. Brak czasu – można powiedzieć nie pozwala na tak żmudną pracę.

Ale to nieprawda.

Pól uprawnych jest coraz mniej. Wiele z nich stoi nie użytkowanych. Na wielkich połaciach dawnych pól stoją dziś domy i bloki oraz zakłady przemysłowe. Ludności jest coraz więcej a bezrobotnych przybywa.

W czym jest ukryty problem?

Totalnie zachwiana równowaga posiadania jest przyczyną niewłaściwego rozdziału dóbr materialnych w świecie. Jeden rolnik użytkuje od 100 – 200 ha ziemi a inny jest pozbawiony niewielkiej nawet działki na swoje własne potrzeby i rodziny.

Niekontrolowane dążenie nieustannego wzrostu jest dysfunkcją i chorobą. Taką dysfunkcję ma rak w organizmie, którego celem jest własny wzrost. W konsekwencji niszczy swego żywiciela i samego siebie.

Brak harmonii i równowagi w posiadaniu ziemi powoduje, że jeden rolnik nie jest w stanie ręcznie wyrwać chwastów na tak dużym obszarze. Musi stosować ciężką chemię aby sobie pomóc z odchwaszczaniem pól. Wielu innych ludzi tymczasem się nudzi, narzeka na brak pracy i środków do życia.

Ostatnio zdarzają się w Polsce przypadki zatajania śmierci emeryta, aby móc korzystać z jego należnej życiowej emerytury. Mieszkają razem z jego rozkładającymi się zwłokami, aby mieć minimum socjalne na życie. Te dwa skrajne, ekstremalne przypadki biedy i bogactwa, są dowodem na wynaturzenie w sferze posiadania w społeczeństwie.

Bóg obdarzył wszystkich ludzi możliwością pracy i pożywienia. Dlaczego człowiek zaburzył prawa ustanowione przez Stwórcę?
Państwo powinno dbać jak kiedyś bywało, aby każdy miał pracę i środki na utrzymanie rodziny. Tyle pól stoi ugorem, których nikt nie uprawia. To dlaczego nie wydzierżawić jej biednym i potrzebującym?

W dobie cheminizacji rolnictwa, będzie naturalna potrzeba, aby każda rodzina posiadała kawałek ziemi dla swoich własnych potrzeb. Płody rolne produkowane dla siebie mają inną informację niż produkowane na sprzedaż. Jest w nich chęć zysku i nic więcej. Człowiek powinien swoje rośliny własnoręcznie sadzić i zbierać z nich plony, aby miały właściwą dla niego informację miłości i troski. Myślę o znanych z Anastazji posiadłościach rodowych, noszących znamię zdrowia i dobrobytu.

Żywność produkowana masowo z wielkich gospodarstw rolnych, posiada odpowiednią do siebie informację i koduje ją w ludzkie organizmy. Masowość jest systemem tłumu, gdzie jeden jest królem a inni robotnikami. To system masowej ukrytej niewoli, której nie postrzegamy a którą się karmimy.

Chwasty na własnym polu powinno wyrywać się samemu. Są one odpowiednikiem chwastów w naszej duszy, którą oczyszczać winniśmy sami. Masowe niszczenie chwastów ciężką chemią doprowadza do dewastacji Matki Ziemi. Może z czasem nastąpić całkowite wyjałowienie gleby, jak to już bywa w Holandii czy wysoko rozwiniętych krajach świata.

Poprzez taki styl gospodarki rolnej, ludność może być pozbawiona żywności. Już dziś trujemy się skażoną chemicznie i genetycznie żywnością, która bardzo szybko gnije. Ten sam proces przenosi się do naszego ciała i dlatego tyle jest ciężkich chorób wśród ludności wiejskiej.

Chwast powinien być wyrwany i przerobiony przez mikroorganizmy, gdyż stanowi on najlepszy nawóz dla rosnących w pobliżu roślin. To samo zjawisko zachodzi w oczyszczaniu ciał w człowieku. Chwasty ( błędy) jak kto woli grzechy przeszłości, stanowią siłę napędową do rozwoju duchowego człowieka. Nic z niczego nie powstaje. Można tylko transformować swoje własne zasoby. Przerabiać osobiste chwasty na dobroczynne energie wzrostu osobistego.

Chwasty duszy stanowią doskonałą pożywkę ludzkości, która zagubiła się w rozwoju i poddała masowej zagładzie poprzez żywność. Masowe oczyszczanie ( odchwaszczanie) zatruwa ziemię i człowieka. Na choroby z powodu chemicznego zatrucia stosuje się dalej chemię. Ludzi w depresji leczy się lekami w zakresie neuroprzekaźników aby nie odczytać prawdy o sobie i swoim problemie. Tak przytłumiony psychicznie człowiek nie potrafi skorzystać z jedynej nadarzającej się okazji przemiany własnych chwastów na dobry nawóz dla swojej wewnętrznej róży, aby mogła zakwitnąć.

Diagnozoewanie chorób królików

Na podstawie przeprowadzonych sekcji królików padłych diagnozuje się szereg groźnych chorób. Po samodzielnym wykonaniu sekcji można przesłać zdjęcia do redakcji kwartalnik KRÓLIKI i uzyskać wstępną diagnozę przycvzyny padnięcia królika.

Diagnozowanie schorzeń na podstawie objawów sekcyjnych.
Leszek Antoni Gacek
Wychodząc na przeciw oczekiwaniom naszych czytelników redakcja Kwartalnika „Króliki" uruchamia system porad hodowlanych, związanych ze zdrowotnością stad. Problem zdrowia królików był wielokrotnie poruszany na łamach naszego czasopisma co nie znaczy, że wszystko już zostało powiedziane. W dalszym ciągu zdarzają się upadki zwierząt i jest to sytuacja normalna w każdej hodowli. Rola hodowcy powinna ograniczać się do zapewnienia zwierzętom optymalnych warunków oraz do umiejętności diagnozowania schorzeń. Ostateczności pozostaje stwierdzenie przyczyny jaka doprowadziła do śmierci zwierzęcia. Najczęściej taką diagnozę stawia lekarz weterynarii, lecz i sam hodowca może z dużą dozą prawdopodobieństwa określić przyczynę upadku. Stwierdzenie przyczyny śmierci zwierzęcia zazwyczaj pozwala na zastosowanie środków zaradczych i leczenia, zapobiegających rozprzestrzenianiu się choroby i występowaniu następnych strat. Chcąc pomóc w diagnozowaniu przyczyn upadków proponujemy Państwu przesyłanie zdjęć padłych królików, wraz z opisem warunków hodowli, na podany niżej adres e-mail. Redakcja nawiązała współpracę z najlepszymi w kraju patologami weterynaryjnymi, którzy na podstawie przedstawionych im zdjęć będą mogli z dużą dozą prawdopodobieństwa stwierdzić ogólne przyczyny upadku królika. W przypadku występowania upadków masowych będzie konieczne oczywiście badanie laboratoryjne pobranych próbek. Zdalna niejako diagnoza może jednak ukierunkować miejscowego lekarza weterynarii do podjęcia skutecznego leczenia.
Proponujemy Państwu następującą procedurę:
Padniętego królika należy w przeciągu najwyżej trzech godzin po śmierci rozkroić (wykonać sekcję) i wykonać zdjęcia aparatem cyfrowym zgodnie z załączonymi na wzór fotografiami i zgodnie z poniższym  schematem. Sekcje najlepiej jest wykonywać przy pomocy ostrych nożyczek i ostrego noża. Po zakończeniu należy wszystko dokładnie zdezynfekować. Sekcji powinniśmy dokonywać w rękawiczkach chirurgicznych (dostępne w aptece w różnych rozmiarach).
Fot. 1 Usunięcie skóry. Fotografia powinna ukazywać powłoki brzuszne królika po usunięciu skóry oraz okolice odbytu. Na zdjęciu powinno być widoczne czy zwierze było wzdęte i czy miało biegunkę oraz czy nie występują krwawe wybroczyny podskórne.
Fot. 2 Jelita w jamie ciała. Kolejną czynnością będzie odkrojenie płata powłok brzusznych w celu odsłonięcia jelit w jamie brzusznej. Celem zdjęcia ma być pokazanie czy jelita wypełnione są treścią pokarmową, gazami i czy występują wybroczyny krwotoczne.
Fot. 3 Rozcięta klatka piersiowa. Należy rozciąć i rozchylić żebra w celu ukazania serca i płuc w ich naturalnym położeniu.
Fot. 4 Wypreparowane jelita i śledziona. Proszę delikatnie wyjąć i rozłożyć jelita w sposób pokazany na fotografii. Należy zwrócić uwagę aby była widoczna śledziona (przyklejona do żołądka).
Fot. 5 Płuca z rozciętą tchawicą. Po wyjęciu płuc z klatki piersiowej razem z tchawicą proszę ją rozciąć wzdłuż i zaprezentować zgodnie ze pokazanym schematem.
Fot. 6 Serce. Fotografując serce należy je tak ułożyć aby były widoczne obie jego komory, na prezentowanym zdjęciu wyraźnie widać że jedna z komór jest wyraźnie powiększona.
Fot, 7 Wątroba. Proszę sfotografować wyjętą wątrobę z widocznym woreczkiem żółciowym.
Fot. 8. Nerka w przekroju. Wyjętą nerkę należy rozciąć na pół i sfotografować w pokazany sposób.
1. Proszę przysłać wiadomość e-mail, z dołączonymi w formie załącznika fotografiami, na adres:
leszekgacek@neostrada.pl
2. Wiadomość powinna zawierać następujące dane:
- wiek, rasę i wagę padniętego królika,
- wielkość stada z jakiego pochodziło zwierze, ilość królików dorosłych i ilość królików młodych,
- częstotliwość występowania upadków o podobnym charakterze,
- objawy zewnętrzne, guzy, krwawe wybroczyny z nosa, bąble, wysięki z oczu itp,
- czas jaki upłynął od śmierci zwierzęcia do czasu wykonania sekcji,
- sposób żywienia, co królik jadł w ciągu ostatnich 48 godzin życia i czy pił wodę,
- warunki utrzymania, klatka z siatki czy głęboka ściółka, temperatura pomieszczeń itp,
Po otrzymaniu wiadomości, wraz z załącznikiem złożonym z ośmiu fotografii, redakcja skonsultuje się ze specjalistami i w odwrotnej informacji będziemy starali się określić najbardziej prawdopodobną przyczynę śmierci królika. Konsultacje przeprowadzone w tej formie będą konsultacjami bezpłatnymi z zastrzeżeniem, ze nadesłane fotografie przechodzą na własność redakcji i redakcja nabiera do nich pełnię praw. Fotografie pozyskane w ten sposób będą wykorzystywane wyłącznie w celach edukacyjnych.

Nowatorskie rolnictwo

Postęp w różnych dziedzinach to cecha charakterystyczna dla XXI wieku. Dotyczy on nie tylko prężnie rozwijających się nowych dziedzin nauki i techniki, ale też takich branż, których korzenie sięgają początków cywilizacji ludzkiej. Mowa tu o rolnictwie, które z dnia na dzień staje sie coraz bardziej postępowe.
Zapewne wielu z nas było kiedyś na wsi, jednak rzadko kto potrafiłby wymienić wszystkie maszyny wykorzystywane w rolnictwie. Oczywiście, znane są nam pojęcia, takie jak kombajn, traktor czy ciągnik, nie są one obce nawet dzieciom. Jednakże, nie każdy zdaje sobie sprawę, jak bardzo zmechanizowane, a gdzieniegdzie nawet skomputeryzowane jest rolnictwo.

W tej branży wykorzystywanych jest wiele maszyn i akcesoriów, a nazwy niektórych, takie jak folia do sianokiszonki czy agregaty uprawowo-siewne, brzmią nie tyle obco, co dość dziwacznie czy nawet śmiesznie. Niemniej jednak nazwy te mówią wiele o przeznaczeniu takich sprzętów, a jest to jedynie kropla w morzy wszystkich podobnych rozwiązań, wykorzystywanych w rolnictwie. Mają one na celu przede wszystkim usprawnienie pracy na roli, co jest wielkim udogodnieniem dla każdego rolnika.

Mimo tego, ze Polska nie może się jeszcze pochwalić tak nowoczesnymi gospodarstwami rolnymi, jakimi są np., farmy amerykańskie, to jednak nasze gospodarstwa też czerpią z różnych dziedzin nauki i techniki. Innowacje technologiczne nie są obce polskim rolnikom, potrafią oni korzystać z najbardziej skomplikowanych urządzeń, jakimi są niektóre maszyny rolnicze. Niemniej jednak, tradycyjne metody uprawy roli nadal są bardzo popularne. W Ameryce większość czynności – jeśli nie wszystkie – wykonują za człowieka maszyny. W Polsce natomiast praca ręczna nie odeszła jeszcze do lamusa. Wysiłek ludzki potrzebny jest przy wielu zajęciach, np. przy zbieraniu zbiorów. Jednakże, patrząc na postęp w dziedzinie polskiego rolnictwa, możemy oczekiwać, że będzie ono coraz bardziej nowoczesne.